Dni Modlitw o beatyfikację Sługi Bożego o. Wenantego Katarzyńca

W dniach 7-8 kwietnia 2018 r. odbędą się Dni Modlitw o beatyfikację Sługi Bożego o. Wenantego Katarzyńca, franciszkanina, którego doczesne szczątki spoczywają w Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej w Kalwarii Pacławskiej. Tegoroczne Dni Modlitw będą miały szczególny charakter, wpisują się bowiem w Jubileusz 350-lecia kalwaryjskiego sanktuarium.

Modlitwy o beatyfikację tego niezwykłego franciszkanina, żyjącego na przełomie XIX i XX w. rozpoczną się w sobotę, 7 kwietnia br. o godz. 14.00 wspólną Drogą Krzyżową w na dróżkach kalwaryjskich (początek na tzw. „Gradusach”). Tego dnia przewidziane są również modlitwy przy grobie Czcigodnego Sługi Bożego, konferencja, Msza św. pod przewodnictwem o. Mariusza Kozioła, wikariusza prowincji krakowskich franciszkanów oraz program słowno-muzyczny przygotowany przez braci nowicjuszy z Kalwarii Pacławskiej. Pierwszy dzień modlitw zakończy się apelem maryjnym o godz. 21.00 i zasłonięciem Cudownego Obrazu Matki Bożej Kalwaryjskiej.

Centralne obchody Dni Modlitw będą miały miejsce następnego dnia, w Niedzielę Bożego Miłosierdzia, 8 kwietnia 2018 r. Rozpoczną się o godz. 10.00 wspólną modlitwą Koronką do Bożego Miłosierdzia przy grobie Ojca Wenantego. Następnie redaktor Tomasz Terlikowski wygłosi konferencję i zaprezentuje swoją najnowszą książkę: „Wenanty Katarzyniec, Przyjaciel męczennika, Polski Charbel (?)”. Uroczystej Mszy św. o rychłą beatyfikację Ojca Wenantego Katarzyńca o godz. 11.00 przewodniczyć będzie abp Adam Szal, metropolita przemyski, który po Mszy św. poświęci miejsce nowego pochówku Czcigodnego Sługi Bożego.

Ojciec Wenanty Katarzyniec (1889-1921), urodził się w Obydowie k. Lwowa. Na chrzcie otrzymał imię Józef. Pochodził z biednej chłopskiej, ale bardzo prostej i pobożnej rodziny. Jeszcze jako uczeń dorabiał na własne utrzymanie poprzez korepetycję. Po ukończeniu lwowskiego seminarium nauczycielskiego wstąpił do Zakonu Franciszkanów. Podczas jednych z wakacji poznał młodszego od siebie Rajmunda Kolbe, późniejszego św. Maksymiliana. Zaraz po święceniach kapłańskich  w 1914 r. rozpoczął pracę duszpasterską w przyklasztornej parafii w Czyszkach pod Lwowem. Jego gorliwość nie uszła uwadze wiernych. Ze szczególnym oddaniem służył w konfesjonale i na ambonie. Po roku pracy duszpasterskiej został mistrzem nowicjatu. Był też wykładowcą filozofii, łaciny i greki. Nieprzeciętnie zdolny i gorliwy, nie szczędził również swoich sił poza klasztorem. Głosił konferencje i rekolekcje dla sióstr zakonnych oraz spowiadał chorych w szpitalu dla niepełnosprawnych. Z powodu gruźlicy musiał wyjechać na wypoczynek najpierw do Hanaczowa, a potem do Kalwarii Pacławskiej. Chory i wyczerpany zmarł 31 marca 1921 r., mając niespełna 32 lata. Jego przyjaciel, św. Maksymilian, powiedział o nim: „Ojciec Wenanty nie silił się na wielkie rzeczy, ale zwyczajne wykonywał w sposób nadzwyczajny”.

W 1950 r. w Kurii Biskupiej w Przemyślu odbył się proces informacyjny dotyczący świętości życia o. Wenantego Katarzyńca, a następnie dokumenty zostały przekazane do Rzymu. Po ekshumacji ciało Sługi Bożego przeniesiono z cmentarza do kamiennego grobu w krużganku kościoła klasztornego w Kalwarii Pacławskiej. 26 kwietnia 2016 r. – papież Franciszek wyraził zgodę na publikację dekretu o heroiczności cnót Sługi Bożego o. Wenantego Katarzyńca, co formalnie zakończyło proces beatyfikacyjny – od tej pory przysługuje o. Wenantemu tytuł: Czcigodny Sługa Boży. 23 października 2017 r. Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych udzieliła pozwolenia na przeprowadzenie kanonicznego rozpoznania doczesnych szczątków Sługi Bożego o. Wenantego Katarzyńca i przeniesienie ich z podcieni kościoła do przygotowanego grobu we wnętrzu kościoła.

Do wspólnego przeżywania Dni Modlitw o beatyfikację Ojca Wenantego Katarzyńca w szczególnym, Jubileuszowym Roku Łaski kalwaryjskiego sanktuarium serdecznie zapraszają kustosze doczesnych szczątków Czcigodnego Sługi Bożego, franciszkanie z Kalwaryjskiego Wzgórza.

o.Edward Stankiukiewicz, franciszkanin

ORKIESTRA KALWARYJSKA

Z inicjatywy Józefa Tyszkowskiego, właściciela Huwnik, założono ok. 1868 r. przy kościele kalwaryjskim Orkiestrę. Tyszkowski zakupił instrumenty, a później przez długie lata utrzymywał orkiestrę własnym kosztem. Członkowie jej rekrutowali się wyłącznie z mieszkańców Kalwarii i Pacławia, obcym był jedynie kapelmistrz. Po śmierci Tyszkowskiego klasztor utrzymywał od lat osiemdziesiątych XIX w. orkiestrę własnym kosztem. Kapela była bardzo potrzebna w Kalwarii, szczególnie podczas odpustów, ponieważ jej występy podnosiły w oczach pielgrzymów zwłaszcza Rusinów, atrakcyjność nabożeństw odpustowych. Klasztor nie wypłacał wprawdzie pensji muzykantom, ale płacił im za każdy występ podczas odpustów, czy też w większe święta kościelne. W okresie Bożego Narodzenia urządzano dla członków orkiestry tzw. kolędę. Ponadto kilka razy w ciągu roku, zwykle z okazji niektórych uroczystości kościelnych, muzykanci otrzymywali tzw. napiwki lub „gratyfikacje pieniężne”, albo też urządzano dla nich w klasztorze specjalne przyjęcie (poczęstunek). Orkiestra kalwaryjska oprócz występów we własnym kościele, czasami przygrywała także podczas uroczystych nabożeństw w innych kościołach, były to jednak rzadkie wypadki.
Na kapitule konwenckiej 15 XII 1908 r. podjęto uchwałę o zreorganizowaniu, na niskim wtedy poziomie stojącej, kapeli. Postanowiono zakupić nowe instrumenty, wynająć organistę, któryby spełniał równocześnie funkcję kapelmistrza, za co miał otrzymać pełne utrzymanie w klasztorze i 20 koron miesięcznej pensji. Funkcję tę powierzono niejakiemu Wacławowi Walterowi. Był to Czech z Pragi i miał być „dobrym muzykiem”. Nowy kapelmistrz skupił wkrótce wokół siebie 30 chłopców z Kalwarii i Pacławia, z którymi zaczął pracę od podstaw, tzn. od uczenia członków orkiestry czytania nut. W styczniu 1909 r. klasztor zakupił 14 nowych instrumentów, na których młodzi muzykanci rozpoczęli naukę gry. Wkrótce przystąpiono do przygotowania występu w kościele. Na Kalwarii mieszkają ludzie muzykalni i tym chyba można wytłumaczyć fakt, że już w święto Zwiastowania 25 III 1909 r. miał miejsce pierwszy występ nowej kapeli, która odegrała wówczas Mszę i pieśni do Matki Bożej. Jak długo prowadził kapelę kalwaryjską Wacław Walter – niewiadomo. Musiał to być jednak niezbyt duży okres czasu, ponieważ tenże kapelmistrz – jak zaznaczył o. Karwacki – był „więcej wykształcony w trąbieniu z flaszki niż na instrumentach”, dlatego klasztor był zmuszony go wydalić. Mimo to pobyt w Kalwarii Wacława Waltera wpłynął na podniesienie poziomu miejscowej orkiestry. Nie ma dowodów na to, że franciszkanie wynajęli nowego kapelmistrza po odejściu Waltera. Funkcję tę spełniał potem jeden z braci zakonnych, który był równocześnie organistą, lub jeden z członków samej orkiestry.


Odejście Waltera ograniczyło nieco jej działalność. Zmniejszyła się liczba muzykantów. W latach przed I wojną światową kapela liczyła zwykle ok. 16 członków. Była to orkiestra dęta. Klasztor sprawił dla nich jednakowe mundury, przeznaczył odpowiedni lokal w budynku klasztornym, przekazywał im część dochodu z przedstawień urządzanych kosztem konwentu, a prócz tego płacił im – jak dawniej – za każdy występ w kościele i urządzał dla nich kilka razy w roku przyjęcia. Kapela rozpadła się jednak ok. 1922 r. Dopiero w 1937 r. postanowiono na nowo zorganizować orkiestrę dętą. Zakupiono nowe instrumenty, a stare odnowiono. Muzykantów rekrutowano spośród miejscowego Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej Męskiej. Wybuch drugiej wojny światowej przekreślił jednak rachuby klasztoru na zorganizowanie orkiestry. Po 1945 r. nie podjęto już myśli zorganizowania orkiestry, a instrumenty sprzedano.
Warto jeszcze wspomnieć, że przy kościele kalwaryjskim istniał chór polifoniczny. Staraniem gwardiana o. Hugolina Czyża (1926-1933) powstał dwugłosowy chór żeński, do którego należały dziewczęta z Kalwarii i Pacławia. Chór ten nie występował nigdy podczas odpustów, lecz jedynie w ramach obchodu przez parafię większych świąt kościelnych. Prócz śpiewu polskich pieśni, wykonywanych podczas nabożeństw kościelnych, chór ten śpiewał również razem z ojcami jutrznię po łacinie przed Bożym Narodzeniem i w Wielkim Tygodniu. Po II wojnie światowej podobny chór próbował wskrzesić o. Innocenty Maj, ale z mniejszym skutkiem – występy ograniczały się tylko do świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy. W 1958 r. ówczesny gwardian o. Wit Nowakowski zorganizował mieszany chór polifoniczny. Chór występował w kościele podczas uroczystych nabożeństw. W okresie postu członkowie owego chóru przygotowali Misterium Męki Pańskiej, które odgrywano w sali budynku klasztornego, a także w okolicznych wioskach, co było dużą atrakcją dla ludności. Działalność tego chóru zakończyła się z chwilą wyjazdu wspomnianego gwardiana z Kalwarii w 1961 r.