{"id":1429,"date":"2017-01-10T11:21:51","date_gmt":"2017-01-10T10:21:51","guid":{"rendered":"http:\/\/kalwaria.franciscans.eu\/?page_id=1429"},"modified":"2017-07-12T15:30:31","modified_gmt":"2017-07-12T13:30:31","slug":"legendy","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/kalwaria.franciszkanie.pl\/kalwaria\/dev\/rozmaitosci\/legendy\/","title":{"rendered":"Legendy"},"content":{"rendered":"<h1>&#8222;Jak to Fredro Kalwari\u0119 zak\u0142ada\u0142&#8221;<\/h1>\n<p>Ju\u017c od rana, na dziedzi\u0144cu kormanickiego zamku, wielki gwar i ruch. S\u0142u\u017cba krz\u0105ta si\u0119 i biega, by spakowane kufry dobrze przymocowa\u0107 do powoz\u00f3w, aby podczas drogi nie pogubi\u0107 potrzebnych rzeczy. &#8211; Tato, tato, co si\u0119 dzieje, dlaczego s\u0142u\u017cba pakuje nasze rzeczy? &#8211; pyta\u0142a niecierpliwie Teresa Anna, c\u00f3rka hrabiego Fredry, biegn\u0105c kamiennymi schodami prosto w ramiona ojca. &#8211; Dzi\u015b jedziemy do naszego dworku w Nowosi\u00f3\u0142kach, a jutro tata idzie na polowanie &#8211; odrzek\u0142 radosnym g\u0142osem pan Andrzej, ojciec hrabianki.<\/p>\n<p>Podczas drogi wszyscy zachwycali si\u0119 malowniczymi krajobrazami, pana Fredr\u0119 za\u015b ju\u017c cieszy\u0142y, jeszcze nie zdobyte, trofea. Nast\u0119pnego dnia, wczesnym rankiem, kompania my\u015bliwych na czele z Fredr\u0105, zapu\u015bci\u0142a si\u0119 w g\u0119sty las. Upolowano wiele zwierzyny, kiedy zadowolona kompania mia\u0142a ju\u017c szykowa\u0107 si\u0119 do drogi powrotnej, naraz z zaro\u015bli wybieg\u0142 dorodny jele\u0144 z przepi\u0119knym poro\u017cem. Hrabia zapragn\u0105\u0142 mie\u0107 takie trofeum w swoim zamku i od razu, nie my\u015bl\u0105c wiele, rzuci\u0142 si\u0119 w pogo\u0144 za zwierzem. Gonitwa by\u0142a tak szybka, \u017ce parobcy nie zdo\u0142ali dogoni\u0107 swojego pana, kt\u00f3ry przedziera\u0142 si\u0119 przez g\u0105szcz drzew, krzew\u00f3w i chaszczy. W tym p\u0119dzie, Fredro nawet nie zauwa\u017cy\u0142, \u017ce znalaz\u0142 si\u0119 na szczycie g\u00f3ry. Nagle jele\u0144 stan\u0105\u0142, a oniemia\u0142y szlachcic patrz\u0105c na niego osun\u0105\u0142 si\u0119 na ziemi\u0119 i padaj\u0105c na kolana wo\u0142a\u0142: &#8211; Bo\u017ce m\u00f3j, Bo\u017ce! Tak kl\u0119cz\u0105cego pana odnale\u017ali my\u015bliwi, kt\u00f3rzy zdziwili si\u0119, \u017ce jele\u0144 nie zosta\u0142 upolowany.<br \/>\n\ufffc<br \/>\nTo wydarzenie dla wszystkich by\u0142o zagadk\u0105 do samego wieczora. Kiedy o zmroku w nowosielskim dworku, rozpalono ogie\u0144 w kominku, hrabia Fredro wszystkim opowiedzia\u0142, co go spotka\u0142o na wzg\u00f3rzu. &#8211; Kiedy dobieg\u0142em do stoj\u0105cego przede m\u0105 jelenia, zobaczy\u0142em wielce dziwn\u0105 i jak\u017ce zachwycaj\u0105c\u0105 rzecz. Oto mi\u0119dzy rogami zwierza ja\u015bnia\u0142 niebia\u0144sk\u0105 \u015bwiat\u0142o\u015bci\u0105 krzy\u017c, znak zwyci\u0119stwa naszego Zbawiciela.<\/p>\n<p>Tej nocy nikt nie m\u00f3g\u0142 zmru\u017cy\u0107 oka dzi\u0119ki cudownemu wydarzeniu, jakie prze\u017cy\u0142 Andrzej Maksymilian, kt\u00f3ry przy tl\u0105cym si\u0119 jeszcze ogniu rozmy\u015bla\u0142 o \u0142asce, jaka go spotka\u0142a i co zrobi\u0107, by dar ten nie poszed\u0142 na marne. po powrocie do Kormanic wyda\u0142 rozporz\u0105dzenia i nied\u0142ugo potym rozpocz\u0105\u0142 budow\u0119 ko\u015bcio\u0142a na miejscu cudownego spotkania. Razem z tym pomys\u0142em podj\u0105\u0142 my\u015bl, aby na zboczach g\u00f3r wybudowa\u0107 kaplice, kt\u00f3re upami\u0119tnia\u0142yby \u015bwi\u0119te miejsca w Jerozolimie, a kt\u00f3re pomocne b\u0119d\u0105 w rozpami\u0119tywaniu M\u0119ki Pa\u0144skiej. Okoliczna szlachta i sama rodzina Fredr\u00f3w pochwala\u0142a ten pomys\u0142 i podj\u0119ty trud, by miejsce tamtego wydarzenia wyr\u00f3\u017cni\u0107 ko\u015bcio\u0142em i klasztorem, tymbardziej, \u017ce \u0142aci\u0144scy katolicy od dawna skar\u017cyli si\u0119, \u017ce w okolicy nie maj\u0105 swojego ko\u015bcio\u0142a.<\/p>\n<p>I tak, w Roku Pa\u0144skim 1665 na wzg\u00f3rzu stan\u0105\u0142 ko\u015bci\u00f3\u0142 z klasztorem, a w 1668 r. do owego miejsca sprowadzi\u0142 Fredro Zakon Franciszkan\u00f3w, kt\u00f3ry na wz\u00f3r \u015bw. Franciszka, swojego za\u0142o\u017cyciela, odr\u00f3\u017cnia\u0142 si\u0119 umi\u0142owaniem Pana Jezusa Ukrzy\u017cowanego i kult ten rozszerza\u0142 w Polsce od XIII wieku. Zakonnicy opiekowali si\u0119 drewnianym ko\u015bcio\u0142em i ch\u0119tnie pomagali coraz to liczniej przybywaj\u0105cym p\u0105tnikom w rozwa\u017caniu ostatnich, cierpi\u0119tliwych, chwil \u017cycia naszego Pana. I mimo, \u017ce drewniana zabudowa klasztorna Fredry nie istnieje i sam fundator odszed\u0142 do wieczno\u015bci a o pierwszych zakonnikach nikt ju\u017c nie pami\u0119ta, to do dzi\u015b Franciszkanie pe\u0142ni\u0105 w Kalwarii powierzone im dzie\u0142o, a starzy ludzie m\u00f3wi\u0105, \u017ce na uroczysto\u015b\u0107 Podwy\u017cszenia Krzy\u017ca Pa\u0144skiego, jele\u0144 podchodzi noc\u0105 pod murowany ko\u015bci\u00f3\u0142, by uczci\u0107 triumf, ja\u015bniej\u0105cego zwyci\u0119stwem, Krzy\u017ca naszego Pana.<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><em>Oprac. fr Rafa\u0142 M. Antoszczuk<\/em><\/p>\n<hr \/>\n<h1>&#8222;Jak znalaz\u0142 si\u0119 Cudowny Obraz w Kalwarii&#8221;<\/h1>\n<p>Jeden dziad kalwaryjski opowiada\u0142, \u017ce na pocz\u0105tku obraz Naj\u015bwi\u0119tszej Panienki, a tak\u017ce i \u015bw. Antoniego by\u0142 w ko\u015bciele Naj\u015bwi\u0119tszej Maryi Panny u Ojc\u00f3w Franciszkan\u00f3w w Kamie\u0144cu Podolskim. Opr\u00f3cz prostego ludu, modlili si\u0119 przed cudownym wizerunkiem Kamienieckiej Pani, szlachetni panowie, hetmani: \u017b\u00f3\u0142kiewski, Czarnecki, ksi\u0105\u017c\u0119 Jarema Wi\u015bniowiecki, tak\u017ce wielcy kr\u00f3lowie: Jan Kazimierz, Jan III Sobieski. Te radosne chwalby na cze\u015b\u0107 Maryi przerwa\u0142a krwawa bitwa o twierdz\u0119 kamienieck\u0105; nie pomog\u0142y fortele pu\u0142kownika Jerzego Wo\u0142odyjowskiego, miasto zdobyli Turcy, kt\u00f3rzy w ko\u015bciele Franciszkan\u00f3w zrobili stajni\u0119 i magazyny. Dra\u017cni\u0142y niewiernych namalowane lub wyrze\u017abione \u015awi\u0119te Postacie, do tej z\u0142o\u015bci przyczynia\u0142y si\u0119 tak\u017ce psoty jakie robi\u0142 im \u015bw. Antoni; ludzie m\u00f3wi\u0105, \u017ce nawet za jego przyczyn\u0105 konie tureckie unosi\u0142y si\u0119 w powietrze. Hali Basza, komendant zdobytej twierdzy nakaza\u0142 swojemu wojsku wszystkie \u015bwi\u0119te przedmioty wyrzuci\u0107 z ko\u015bcio\u0142a, obraz za\u015b \u015bw. Antoniego rozkaza\u0142 spali\u0107, a wizerunek Madonny wyrzucono ze skarpy do rzeki Samostrycz.<\/p>\n<p>Nieopodal rzeki mieszka\u0142 Starzec, kt\u00f3rego owej nocy ci\u0105gle budzi\u0142y dzikie wycia, hulanki, strza\u0142y gwint\u00f3wek pijanych, triumfuj\u0105cych Turk\u00f3w, kt\u00f3re dochodzi\u0142y z miasta. Kiedy jednak zasn\u0105\u0142, ujrza\u0142 we \u015bnie pi\u0119kn\u0105 posta\u0107, jak opowiada\u0142: -To by\u0142a pi\u0119kna Pani. W prawej r\u0119ce trzyma\u0142a ber\u0142o, na lewej za\u015b spoczywa\u0142o Dzieci\u0105tko, kt\u00f3re praw\u0105 r\u0105czk\u0105 b\u0142ogos\u0142awi\u0142o, a w lewej trzyma\u0142o kul\u0119 ziemsk\u0105. Pani ubrana by\u0142a w czerwon\u0105 sukni\u0119 i ciemnozielony p\u0142aszcz, Dzieci\u0105tko za\u015b w jasnopopielat\u0105 szat\u0119. Na g\u0142owie obydwu Postaci by\u0142y korony wysadzane drogimi kamieniami, spod korony Pani sp\u0142ywa\u0142y rozpuszczone, z\u0142oto br\u0105zowe w\u0142osy. Za g\u0142ow\u0105 Kr\u00f3lowej nieba ja\u015bnia\u0142a niebia\u0144sk\u0105 jasno\u015bci\u0105 du\u017ca aureola. Starzec zauwa\u017cy\u0142, \u017ce Pani ma jedno odkryte ucho, dzi\u0119ki czemu pomy\u015bla\u0142, \u017ce nale\u017cy co\u015b Jej powiedzie\u0107. Jednak Posta\u0107 ubieg\u0142a go w tym zamiarze i powiedzia\u0142a: &#8211; Jestem Naj\u015bwi\u0119tsz\u0105 Mari\u0105 Pann\u0105 a to m\u00f3j Boski Syn. Odnajd\u017a obraz z wizerunkiem jaki widzisz, le\u017cy w Samostryczu, zanie\u015b go do Kalwarii, gdy\u017c tam przez ten m\u00f3j znak, wielu ludzi otrzyma wiele \u0142ask.<br \/>\n\ufffc<br \/>\nStarzec nie \u015bmia\u0142 ju\u017c o nic pyta\u0107, kiedy si\u0119 przebudzi\u0142 z wielkim niedowierzaniem poszed\u0142 na poszukiwania obrazu. Ku swojemu wielkiemu zdziwieniu znalaz\u0142 go takim samym wizerunkiem, jaki widzia\u0142 we \u015bnie. Owin\u0105wszy w p\u0142\u00f3tna pocz\u0105\u0142 nie\u015b\u0107 do Kalwarii. Droga jednak by\u0142a daleka i musia\u0142 zatrzyma\u0107 si\u0119 w Samborze na nocleg w zaje\u017adzie. &#8211; Panie gospodarzu, gdzie mog\u0119 schowa\u0107 ten pakunek, aby nikt go nie zniszczy\u0142, a co gorsza skrad\u0142?- pyta\u0142 z niepokojem w\u0142a\u015bciciela zajazdu &#8211; Schowajcie\u017c go p\u0105tniku do tej skrzyni. Zawsze, przez noc \u015bpi na niej m\u00f3j syn Maciek, a kiedy on \u015bpi, to \u017cadna si\u0142a go z tego miejsca nie ruszy &#8211; odpowiedzia\u0142, \u015bmiej\u0105c si\u0119, w\u0142a\u015bciciel zajazdu.<\/p>\n<p>Kiedy wszyscy spali, naraz rozleg\u0142 si\u0119 wielki trzask i huk. &#8211; Matulu, matulu! &#8211; wo\u0142a\u0142 przera\u017cony Maciek &#8211; Co si\u0119 sta\u0142o?- pyta\u0142, w ciemno\u015bciach izby, g\u0142os gospodyni. &#8211; Kiedy spa\u0142em co\u015b mnie uderzy\u0142o i zrzuci\u0142o ze skrzyni! &#8211; krzycza\u0142 ze strachem w g\u0142osie ch\u0142opiec &#8211; Na pewno pacierza nie odm\u00f3wi\u0142e\u015b i dusza anielska ci\u0119 upomnia\u0142a &#8211; skarci\u0142 ch\u0142opca ojciec &#8211; Prze\u017cegnaj si\u0119 i k\u0142ad\u017a si\u0119 spa\u0107 &#8211; powiedzieli zaspani rodzice.<\/p>\n<p>Maciek z l\u0119kiem uczyni\u0142 znak krzy\u017ca i po\u0142o\u017cy\u0142 si\u0119 ponownie na skrzyni. Tej nocy ch\u0142opiec jednak jeszcze dwa razy zosta\u0142 zrzucony ze swego pos\u0142ania. Dopiero, kiedy spad\u0142 za trzecim razem, gospodarz przypomnia\u0142 sobie o Starcu, kt\u00f3ry wk\u0142ada\u0142 do skrzyni jakie\u015b zawini\u0105tko podobne swoim kszta\u0142tem do obrazu. Natychmiast obudzono tajemniczego go\u015bcia i kiedy opowiedzieli gospodarze o przygodzie ich syna, Starzec otworzy\u0142 skrzyni\u0119 i ku wielkiemu zdziwieniu i zachwyceniu ze skrzyni wydobywa\u0142a si\u0119 jasno\u015b\u0107, kt\u00f3ra bi\u0142a z wizerunku Matki Bo\u017cej. W tym zachwycie tr\u00f3jka modl\u0105cych si\u0119 ludzi nie zauwa\u017cy\u0142a, \u017ce zjawisko tak przestraszy\u0142o Ma\u0107ka, \u017ce z wielki krzykiem wybieg\u0142 do miasta. Jego krzyk by\u0142 tak przera\u017aliwy, \u017ce pobudzi\u0142 mieszczan, kt\u00f3rzy my\u015bleli, i\u017c to Turcy napadli miasto od strony zajazdu. Wybiegli na ratunek, ale kiedy dotarli do zajazdu od razu zauwa\u017cyli jaki to cud przestraszy\u0142 ch\u0142opca.<\/p>\n<p>Po pobo\u017cnym uczczeniu Naj\u015bwi\u0119tszej Bogarodzicy, prosili Starca, by cudowny wizerunek zostawi\u0142 w Samborze, niekt\u00f3rzy nawet proponowali p\u0105tnikowi spor\u0105 sum\u0119 pieni\u0119dzy. Starzec opowiedzia\u0142 wszystkim o swoim widzeniu i rozkazie jaki otrzyma\u0142 od Kr\u00f3lowej anio\u0142\u00f3w. Dopiero po tej opowie\u015bci mieszka\u0144cy opami\u0119tali si\u0119 i przy radosnych, pobo\u017cnych \u015bpiewach i modlitwach, odprowadzili Starca z jego skarbem do miejsca, kt\u00f3re wskaza\u0142a mu Matka Bo\u017ca. W Kalwarii obraz odda\u0142 zakonnikom, kt\u00f3rzy z rado\u015bci\u0105 i uszanowaniem umie\u015bcili go w jednym z o\u0142tarzy. Starzec opowiedzia\u0142 Franciszkanom histori\u0119 wizerunku, jednak nikomu nie powiedzia\u0142 jak si\u0119 nazywa\u0142 i sk\u0105d dok\u0142adnie pochodzi\u0142, niewiadomo te\u017c co si\u0119 z nim p\u00f3\u017aniej sta\u0142o. Niekt\u00f3rzy m\u00f3wi\u0105, \u017ce by\u0142 jeszcze w Kalwarii trzy dni i znikn\u0105\u0142, i \u017ce mo\u017ce to by\u0142 sam \u015bw. Antoni z kamienieckiego ko\u015bcio\u0142a, pod postaci\u0105 Starca, kt\u00f3ry chcia\u0142 uratowa\u0107 Matk\u0119 Bo\u017c\u0105 i Jej Syna. Do dzi\u015b Maryja s\u0142ucha swoim odkrytym uchem pr\u00f3\u015bb modl\u0105cych si\u0119 pielgrzym\u00f3w, dlatego w tym miejscu zosta\u0142a nazwana Matk\u0105 Bo\u017c\u0105 Kalwaryjsk\u0105, Matk\u0105 S\u0142uchaj\u0105c\u0105.<\/p>\n<p style=\"text-align: right;\"><em>Oprac. fr Rafa\u0142 M. Antoszczuk<\/em><\/p>\n<hr \/>\n<h1>&#8222;O karczmie co pod ziemi\u0119 si\u0119 zapad\u0142a&#8221;<\/h1>\n<p>&#8222;W pobli\u017cu klasztoru w\u00a0Kalwarii Pac\u0142awskiej sta\u0142a pochylona wiekiem karczma. Arendarzem by\u0142 \u017byd imieniem Baruch. W\u00a0ka\u017cdy wiecz\u00f3r schodzili si\u0119 tu drwale z\u00a0okolicznych las\u00f3w i\u00a0ch\u0142opi, aby wypi\u0107 gorza\u0142k\u0119 i\u00a0pobawi\u0107 si\u0119 w\u00a0rytm basetli i\u00a0skrzypiec. Hucza\u0142a wi\u0119c i\u00a0trz\u0119s\u0142a si\u0119 w\u00a0posadach karczma. Z\u00a0dala ju\u017c s\u0142ycha\u0107 by\u0142o pokrzykiwania podchmielonych biesiadnik\u00f3w. Arendarz zaciera\u0142 r\u0119ce z\u00a0zadowolenia i\u00a0nalewa\u0142 gorza\u0142k\u0119 do kubk\u00f3w. &#8211;\u00a0Pijcie Macieju &#8211;\u00a0m\u00f3wi\u0142 &#8211;\u00a0jeszcze wam jednego Celestynie. Rozochoceni ch\u0142opi nie \u017ca\u0142owali grosza, a\u00a0kiedy ju\u017c go brakowa\u0142o, zastawiali co mieli- a\u00a0to pas, kubrak lub buty. Hulanki przeci\u0105ga\u0142y si\u0119 nawet do rana. Zamartwia\u0142y si\u0119 \u017cony, szczeg\u00f3lnie za\u015b Maciejowi. M\u0105\u017c jej drwal w\u00a0pobliskim lesie, wychodzi\u0142 wcze\u015bnie rano na wyr\u0105b, a\u00a0przychodzi\u0142 do domu p\u00f3\u017ano w\u00a0noc. &#8211;\u00a0Aby was ziemia poch\u0142on\u0119\u0142a, aby\u015bcie ju\u017c z\u00a0diab\u0142em poszli &#8211;\u00a0co dzie\u0144 kl\u0119\u0142a Maciejowa, a\u00a0wraz z\u00a0ni\u0105 inne baby.<\/p>\n<p>Pewnego razu przechodzi\u0142 ko\u0142o karczmy, wsparty na kosturze, w\u00a0\u0142achmany odziany, starzec. Mimo n\u0119dznego ubioru bi\u0142a z\u00a0jego postaci duma i\u00a0dostoje\u0144stwo. Wnet otoczy\u0142 go wianek kobiet. &#8211;\u00a0Wody mi dajcie, dobre kobiety, bom strasznie zdro\u017con &#8211;\u00a0rzek\u0142. Maciejowa pierwsza poda\u0142a dzban czystej wody. &#8211;\u00a0Kto ty, panie? &#8211;\u00a0spyta\u0142a. &#8211;\u00a0Jestem pustelnik &#8211;\u00a0odpowiedzia\u0142. &#8211;\u00a0przychodz\u0119 tu z\u00a0dalekich stron. Chc\u0119, nim li\u015bcie z\u017c\u00f3\u0142kn\u0105, a\u00a0trawa zwi\u0119dnie, doj\u015b\u0107 do g\u00f3r. &#8211;\u00a0Niebiosa nam ciebie zsy\u0142aj\u0105 &#8211;\u00a0rzek\u0142a Weronika, \u017cona kowala. &#8211;\u00a0\u0179le si\u0119 u\u00a0nas dzieje, zosta\u0144 u\u00a0nas. &#8211;\u00a0Zosta\u0144, zosta\u0144 &#8211;\u00a0wo\u0142a\u0142y kobiety, jedna przez drug\u0105. &#8211;\u00a0Zosta\u0144 i\u00a0m\u00f3dl si\u0119. &#8211;\u00a0Widz\u0119, \u017ce trapi was zmartwienie- odrzek\u0142 starzec. &#8211;\u00a0Mog\u0119 wiedzie\u0107 jakie? &#8211;\u00a0Ch\u0142opy nam si\u0119 zatracaj\u0105 &#8211;\u00a0odpar\u0142a Maciejowa. &#8211;\u00a0Ca\u0142y dzie\u0144 w\u00a0karczmie siedz\u0105, zarobki przepijaj\u0105. M\u00f3dl si\u0119 przeto za nich! &#8211;\u00a0M\u00f3dl si\u0119! &#8211;\u00a0zawo\u0142a\u0142y wszystkie razem.<\/p>\n<p>Starzec przyobieca\u0142 modlitwy za niegodziwych, a\u00a0rozpocz\u0105\u0107 je mia\u0142 z\u00a0wieczora. I\u00a0tak si\u0119 sta\u0142o. Troch\u0119 chleba i\u00a0wody u\u0142o\u017cy\u0142 na wysokim kamieniu, stan\u0105\u0142 obok i\u00a0wznosi\u0142 r\u0119ce ku g\u00f3rze. Trwa\u0142o to przez siedem dni i\u00a0siedem nocy. Usta\u0142y na ten czas hulanki w\u00a0karczmie, lecz gdy tylko pielgrzym zszed\u0142 z\u00a0kamienia, na kt\u00f3rym zostawi\u0142 odciski swoich st\u00f3p, zn\u00f3w zabrzmia\u0142a skoczna muzyka i\u00a0da\u0142o si\u0119 s\u0142ysze\u0107 okrzyki: &#8211;\u00a0Hu- ha- hej\u017ce- hola. &#8211;\u00a0Przekl\u0119ci &#8211;\u00a0rzek\u0142 pielgrzym, po czym doda\u0142: &#8211;\u00a0Kiedy wr\u00f3c\u0119 za rok, karczmy ju\u017c nie b\u0119dzie.<\/p>\n<p>Nie na wiele zda\u0142y si\u0119 przestrogi i\u00a0ostrze\u017cenia pielgrzyma. Jak dawniej odbywa\u0142y si\u0119 w\u00a0karczmie huczne biesiady i\u00a0hulanki, jak dawniej m\u0119\u017cczy\u017ani przepijali w\u00a0ci\u0119\u017ckim pocie zarobione grosze, jak dawniej \u017cony przeklina\u0142y swoich m\u0119\u017c\u00f3w. Gdy min\u0105\u0142 rok i\u00a0jeden dzie\u0144, zjawi\u0142 si\u0119 we wsi ponownie pielgrzym. By\u0142 ju\u017c p\u00f3\u017any wiecz\u00f3r. Paj\u0119czyna komar\u00f3w rozpostar\u0142a si\u0119 nad licznymi rozlewiskami. Co pewien czas mi\u0119dzy drzewami przelecia\u0142 z\u00a0piskiem gacek. Wtem w\u00a0karczmie zapali\u0142y si\u0119 wszystkie \u015bwiat\u0142a, zagra\u0142a basetla i\u00a0skrzypki. Jaki\u015b silny m\u0119ski baryton krzykn\u0105\u0142: &#8211;\u00a0Hej\u017ce, a\u00a0\u017cywo! By\u0142y to jednak ostatnie s\u0142owa tam wypowiedziane, bo oto nagle r\u0119ka pielgrzyma unios\u0142a si\u0119 w\u00a0g\u00f3r\u0119. Sta\u0142a si\u0119 rzecz straszna. Stara karczma zapad\u0142a si\u0119 pod ziemi\u0119. I\u00a0\u015bladu po niej nie zosta\u0142o. Czasami tylko w\u00a0parne, letnie wieczory, s\u0142ycha\u0107 w\u00a0g\u0142\u0119bi ziemi delikatny d\u017awi\u0119k skrzypiec.&#8221;<\/p>\n<div style=\"text-align: right;\"><em>Cyt. &#8222;Gromada&#8221; 1990r. &#8222;Ba\u015bnie ludowe&#8221;, Jerzy Bauer- Brzezina- &#8222;Stara Karczma&#8221;<\/em><\/div>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>&#8222;Jak to Fredro Kalwari\u0119 zak\u0142ada\u0142&#8221; Ju\u017c od rana, na dziedzi\u0144cu kormanickiego zamku, wielki gwar i ruch. S\u0142u\u017cba krz\u0105ta si\u0119 i biega, by spakowane kufry dobrze przymocowa\u0107 do powoz\u00f3w, aby podczas drogi nie pogubi\u0107 potrzebnych rzeczy. &#8211; Tato, tato, co si\u0119 dzieje, dlaczego s\u0142u\u017cba pakuje nasze rzeczy? &#8211; pyta\u0142a niecierpliwie Teresa Anna, c\u00f3rka hrabiego Fredry, biegn\u0105c &hellip; <\/p>\n<p class=\"link-more\"><a href=\"https:\/\/kalwaria.franciszkanie.pl\/kalwaria\/dev\/rozmaitosci\/legendy\/\" class=\"more-link\">Czytaj dalej<span class=\"screen-reader-text\"> Legendy<\/span><\/a><\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"parent":1427,"menu_order":1,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"","meta":{"_exactmetrics_skip_tracking":false,"_exactmetrics_sitenote_active":false,"_exactmetrics_sitenote_note":"","_exactmetrics_sitenote_category":0},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/kalwaria.franciszkanie.pl\/kalwaria\/dev\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/1429"}],"collection":[{"href":"https:\/\/kalwaria.franciszkanie.pl\/kalwaria\/dev\/wp-json\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/kalwaria.franciszkanie.pl\/kalwaria\/dev\/wp-json\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/kalwaria.franciszkanie.pl\/kalwaria\/dev\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/kalwaria.franciszkanie.pl\/kalwaria\/dev\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1429"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/kalwaria.franciszkanie.pl\/kalwaria\/dev\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/1429\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1668,"href":"https:\/\/kalwaria.franciszkanie.pl\/kalwaria\/dev\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/1429\/revisions\/1668"}],"up":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/kalwaria.franciszkanie.pl\/kalwaria\/dev\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/1427"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/kalwaria.franciszkanie.pl\/kalwaria\/dev\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1429"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}